Strona główna » Bieszczadzkie nadleśnictwa, gminy i Fundusz Leśny. Trwale zrównoważone leśnictwo, czy trwale dysfunkcjonalny system?

Bieszczadzkie nadleśnictwa, gminy i Fundusz Leśny. Trwale zrównoważone leśnictwo, czy trwale dysfunkcjonalny system?

W ostatnich latach wśród leśników, przyrodników i ekonomistów coraz częściej podnosi się kwestię opłacalności gospodarki leśnej na niektórych obszarach Polski, a zwłaszcza na terenach górskich i/oraz objętych formami ochrony przyrody, generującymi z konieczności wyższe koszty pozyskania drewna. W tym kontekście w dyskusjach przewija się pytanie, jaka jest pod tym względem sytuacja nadleśnictw “bieszczadzkich”. 

Często stawiane są pytania “czy gospodarka leśna w Bieszczadach się opłaca” ale również pytania o jej wpływ na gospodarkę regionu i finanse samorządów. Wobec sugestii i planów powiększenia obszarów chronionych, a co za tym idzie – radykalnego ograniczenia gospodarki leśnej, pojawia się pytanie czy stać nas (czyli państwo polskie) na takie działania.

W szczególności wydaje się interesującym porównanie pozycji finansowej wymienionych nadleśnictw z pobliskim parkiem narodowym i gminami, na terenie których się one znajdują. Warto też naszkicować obraz rzeczywistego wpływu gospodarki leśnej na budżety gmin oraz dokonać wstępnej analizy finansowych skutków ewentualnych zmian w zakresie reżimów ochrony przyrody.

Na potrzeby niniejszego artykułu wzięto pod uwagę casus trzech nadleśnictw (Cisna, Lutowiska i Stuposiany, w skrócie “CLS”) i dwie gminy: Lutowiska i Cisna. Przyczyną przyjęcia takiej formuły jest fakt, że tereny tych nadleśnictw leżą w większości w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Jednocześnie najdalej idące plany powiększenia parku (do 70 tys ha) przewidują objęcie nim prawie całego nadleśnictwa Cisna, całego nadleśnictwa Stuposiany oraz części nadleśnictwa Lutowiska.

Zasadne jest tu zaznaczenie, że dla potrzeb niniejszego wywodu nie ma znaczenia, czy zasadne i realne jest powiększenie parku narodowego, czy też wchodzi w grę jakaś inna forma ochrony przyrody (np. w ramach struktury Lasów Państwowych), której rezultatem byłoby znaczne ograniczenie gospodarki leśnej. Zdaniem autorów, perspektywiczne powiększenie parku jest najlepszym rozwiązaniem i powinno być podstawą dalszych dyskusji (w żadnym wypadku nie może być przedmiotem “tabu”).

Dla potrzeb analizy przyjęto kilka uproszczeń, które jak się wydaje, nie wpływają na jej wynik, chociaż w toku dalszych prac autorzy sugerują uszczegółowienie przyjętych założeń. Pierwszym uproszczeniem jest przyjęcie, że obszar nadleśnictwa Cisna pokrywa się w całości z obszarem gminy Cisna, po wyłączeniu terenów należących do BdPN. W rzeczywistości 98,9% powierzchni obszaru nadleśnictwa leży na terenie gmin Cisna. Z kolei mały fragment gminy leży w obrębie nadleśnictwa Baligród. Takiego uproszczenia nie trzeba dokonywać w przypadku nadleśnictwa Stuposiany, leżącego w całości na terenie gminy Lutowiska.

Aby dokonać porównania pod względem finansowym nadleśnictw z gminami należało przyjąć drugie założenie, a mianowicie uwzględnić w analizie tylko tę część nadleśnictwa Lutowiska, która znajduje się na terenie gminy Lutowiska (druga część znajduje się na terenie gminy Czarna). Analiza powierzchni leśnych wskazuje, że obszar nadleśnictwa dzieli się w przybliżeniu na dwie równe części. Dlatego też, aby dokonać oceny wpływu gospodarki leśnej na gminy, autorzy utworzyli swego rodzaju wirtualne “nadleśnictwo Lutowiska, leżące w gminie Lutowiska”, dzieląc po prostu wszystkie jego dane na dwie równe części. Oczywiście, jest to pewne uproszczenie zakładające, że gospodarka w częściach leżących w obu gminach ma podobny charakter, podobne pozyskanie i przychody, a również koszty ogólne i administracyjne są wprost proporcjonalne do powierzchni leśnych

Dodatkowym argumentem za powyższym uproszczeniem jest fakt, że projekty powiększenia Bieszczadzkiego Parku Narodowego w kierunku północnym, wg ich wersji “maksimum”, (czyli oparcie granic o grzbiet Otrytu) także w przybliżeniu oznaczałyby “wykrojenie” z nadleśnictwa Lutowiska około połowy jego dotychczasowego obszaru (aczkolwiek ta północna granica obszaru chronionego tylko w części pokrywa się z granicą gmin Lutowiska i Czarna).

Oprócz danych dotyczących przychodów i pozyskania drewna pokazano podstawowe dane dotyczące przepływów pieniężnych w ramach Funduszu Leśnego, co jest kluczowym czynnikiem determinującym podstawowe parametry finansowe. W przypadku dopłat z Funduszu Leśnego wzięto pod uwagę ich sumę oraz osobno, tę część, która wynika z “pokrycia niedoborów wynikających z gospodarki leśnej”. Założono, że pozostała część dopłat dotyczy realizacji zadań, które nie są bezpośrednio związane z gospodarką leśną.

W odniesieniu do gmin, podano dane będące sumą wartości Cisnej i Lutowisk. Lasy Państwowe oraz BdPN wnoszą do budżetu dwóch gmin około 2 mln zł podatku leśnego. Przeliczając tę wartość na powierzchnię lasów, można przyjąć, że w tej chwili 74% wpływów pochodzi z lasów państwowych, a 26% z parku narodowego. To obliczenie jest przybliżone, chociażby z tego względu, że nie bierze pod uwagę jaka część drzewostanów (np. w wieku do 40 lat) jest zwolniona z podatku. Wszystkie te czynniki powinny być uwzględnione w przyszłej analizie czynników społeczno-ekonomicznych zmiany reżimu ochrony przyrody na terenie Bieszczad. Taki program badawczy jest realizowany w tej chwili dzięki grantowi WWF przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego, a w przyszłym roku powinny rozpocząć się analogiczne prace dotyczące Bieszczad. Z tego też względu należy traktować niniejszy artykuł jako zapowiedź większej całości.

Pełna treść raportu do pobrania na naszej stronie.